Bajka o Królewnie Bałaganewie i Doktorze Sterydzie

02Lipiec
2013
Bajka o Królewnie Bałaganewie i Doktorze Sterydzie

BAJKA O KRÓLEWNIE BAŁAGANEWIE I DOKTORZE STERYDZIE

 

Za żadną górą, dużym lasem i największą rzeką Mała Bałaganewa otworzyła oczy, choć zupełnie tego nie chciała. Wiedziała, że za chwilę poczuje się znów bardzo źle i że znów będzie bolało… Choć sny nie zawsze bywały słodkie to nic nie było gorsze od pobudki. Dobrze, że chociaż Królowa Mama albo Król Tata czuwali w komnacie Królewny i byli przy niej kiedy zaczynało się najgorsze.

 

Bo musicie wiedzieć, że od jakiegoś czasu choroba Bałaganewy stała się brzydsza, boleśniejsza i Królewna czuła się coraz gorzej.

 

Ani Jej rodzice ani nikt z Królestwa nie wiedział jak pomóc dziewczynce. Do zamku wzywano po kolei wszystkich znanych medyków, ale żadne lekarstwa które podawali Królewnie nie działały. Rozkładali bezradnie ręce i uciekali w popłochu, gdyż bali się gniewu zrozpaczonej Królowej.

 

Bałaganewa była bardzo smutna nie tylko dlatego, że nie miała siły bawić się z dziećmi czy czytać swoich książeczek. Było jej strasznie szkoda Mamy i Taty. Choć bardzo starali się to przed nią ukryć, widziała z jakim niepokojem Królowa ją obserwowała. Słyszała jak Król denerwuje się na swoich doradców, że nie potrafią znaleźć leku dla jego ukochanej córeczki. Na rozkaz Pary Królewskiej wszystkie damy dworu chodziły wokół Królewny na paluszkach , kucharki miały  bezwzględny zakaz rozbijania się garczkami, w zamku nie można było krzyczeć ani głośno się śmiać a dzwony w wieżach  przestały bić. Bo wszystkie nagłe, niespodziewane dźwięki mogły sprawić, że Królewna znów poczuje się źle.

 

W Królestwie nastał smutny okres… Wszyscy poddani bardzo kochali swoją Królewnę i co dzień modlili się o jej zdrowie, ale i oni powoli tracili nadzieję.

 

Pewnego dnia do zamku przybył posłaniec z wiadomością, że do Lwiego Królestwa przybędzie medyk zza gór. Człowiek ten twierdził, że zna lekarstwo które może pomóc Królewnie. W sercu Króla i Królowej rozbłysła iskierka nadziei, tak jak wiele razy wcześniej. Mimo wielu niepowodzeń w leczeniu nie stracili wiary i postanowili przyjąć medyka. Posłaniec opowiedział Władcy, że lekarz ten jest bardzo niezwykły – właściwie to dziwny. Jest niemiły, gburowaty i bezlitosny. Ludzie w miastach które odwiedził bardzo się go bali, ale wielu osobom pomógł, więc warto się z nim spotkać.

 

Choć ten opis nie brzmiał zachęcająco  ze zniecierpliwieniem czekali u wrót zamku na gościa.

 

Kiedy zaczęli się niecierpliwić, Król zauważył, że przez straż zamkową próbuje się przedrzeć jakiś brodaty karzeł w niezwykle krzykliwym stroju. Przecież to nie może być ten sławny medyk – pomyślał. Ale pchany przeczuciem dał znak swoim rycerzom, żeby przepuścili dziwaka. Ten bez zawracania sobie głowy dworską etykietą , zaatakował Króla słowami: Gdybym wiedział, jak zostanę tu potraktowany NIGDY bym tu nie przyjechał! SKANDAL! Dawajcie mi tu to dziecko!

 

 

Zarówno Król jak i wszyscy którzy mu towarzyszyli oniemiali – nikt nigdy tak nie zwracał się do Jego Wysokości.

 

Król był jednak zdeterminowany pomóc Królewnie – przełknął słowa karła, uśmiechnął się i poprowadził gościa do pokoju Bałaganewy.

 

Kiedy nasza mała Królewna zobaczyła medyka chciała się natychmiast schować pod łóżko i przeczekać jego wizytę. Ale nie ma tak łatwo…. Król popatrzył na córkę karcąco – nawet odpychający charakter Doktora Steryda nie zwalnia Bałaganewy z bycia grzeczną i kulturalną! Dziewczynka od razu dygnęła jak na królewnę przystało i zaprosiła medyka do swej komnaty. Gość tylko jej się przyglądał, więc dziewczynka opowiedziała mu ze szczegółami co jej doskwiera i czego od niego oczekuje.

 

                                                         Chcę być zdrowa.                                                                                          

                                                        Nie chcę, żeby w głowie szalała burza za każdym razem, gdy się budzę.    

                                                        Nie chcę, żeby wszyscy wciąż się o mnie bali i żeby Mama płakała w nocy.

 

 

I tak wyliczałaby dalej, gdyby ten dziwny, mały człowiek nie zakrył jej ust dłonią. Spojrzał na nią surowo i powiedział: Zamilcz dziewczynko. Wiem, co Ci dolega. I być może będę mógł Ci pomóc. Nic jednak nie gwarantuję. Moje metody na jednych działają a na innych nie. Musisz być jednak przygotowana, że to nie będzie miłe leczenie. Na początku cały czas będziesz głodna, ale jednocześnie będzie bolał Cię brzuch. Żadne leki na to nie pomogą. Będziesz też częściej łapać katar i kaszleć. Będziesz miała huśtawki nastroju w jednej chwili się uśmiechniesz a za moment wściekniesz. I nawet, jeśli uda Ci się to przetrwać nie ręczę, że burza w Twojej głowie minie. Spojrzał na Króla i zakończył słowami : Albo podejmujcie ryzyko albo nie – ja mam co robić.

 

 

Król spojrzał na swą małżonkę a potem na córkę. Nie chciał, żeby jego dziecko cierpiało, ale wiedział, że decyzja nie należy do niego.  A Królewna już ją podjęła. Widział w jej oczach, że chce spróbować.

 

Bałaganewa z każdym zdaniem wypowiadanym przez Doktora bała się coraz bardziej. Ale kiedy skończył mówić wiedziała, że nic nie może być gorsze od burzy w jej głowie. Skoro od kilku miesięcy potrafi żyć z tym bólem, zniesie i niedogodności związane z kuracją Steryda.

 

I tak rozpoczęła się trudna i czasem bolesna terapia dziwnego medyka. Królewna dostawała zastrzyk z lekarstwem najpierw przez :

 

7 dni pod rząd,

potem co 2 dni,

potem co 3 dni,

potem co 7 dni,

potem co 14 dni,

aż wreszcie co 21 dni!

 

Tak jak ostrzegł Doktor, na początku było bardzo źle – naszą małą Królewnę bolał brzuch, nie mogła spać i cały czas była głodna! Ale najbardziej doskwierało jej to, że była strasznie humorzasta – wiedziała, że Królowa przez jej złośliwości i ciągłe niezadowolenie płacze w poduszkę, ale nic nie mogła no to poradzić. Mama pocieszała ją, że nie ma w tym jej winy i że to dziwne uczucie minie. I wiecie co? Jak zwykle miała rację!

 

Po drugim zastrzyku Bałaganewa nie doświadczyła już burzy w głowie a jej ręce, nogi i głowa nie robiły co chciały tylko coraz częściej słuchały swojej właścicielki.  Im zastrzyki były rzadziej tym dziewczynka coraz bardziej odzyskiwała kontrolę nad swoim życiem. Mama już nie płakała – no chyba, że ze szczęścia! Bowiem Królewna coraz częściej się uśmiechała i z chęcią uczyła się nowych rzeczy. Wyglądało no to, że życie naszej Królewskiej rodziny wreszcie będzie lepsze.

 

Doktor Steryd nie okazał radości, że jego terapia podziałała. Właściwie nikt nawet nie zauważył, kiedy i jak królewski gość zniknął z zamku. Dopiero, gdy po niego posłano, znaleziono list w którym medyk opisał, jak podawać lek Królewnie. Zapowiedział też kiedy zjawi się ponownie, aby zbadać swoją pacjentkę.

 

Na fali radości w całym Lwim Królestwie urządzano przyjęcia na cześć dzielnej Królewny, jej rodziców i Doktora Steryda. Poddani bawili się do rana i dziękowali opatrzności, że zesłała tego dziwnego, niemiłego  a nawet groźnego lekarza. I choć był taki jaki był, to tylko On potrafił pomóc Królewnie.

 

 

 

  • Ewa

    To bardzo smutna ale też pouczająca bajka…. Pozdrawiam z Bolesławca. Trzymam za Wasza Trójkę kciuki. Ewa Lickiewicz

    • Kasia Raban

      Dziękujemy bardzo:-)

  • kobietamatkacorka.bloog.pl

    Mój synek usłyszał Twoją bajkę i bardzo sie zainteresował. Kiedy padło słowo lekarstwa wiedział, że ”ała” i ”aja dziewczynka”. Na co dzień obcuje z różnego rodzajem ”ała” kiedy odwiedza mnie na rehabilitacji. Bardzo pięknie to opisałaś.
    Pozdrawiam

    • Kasia Raban

      Dziękuję bardzo:-)

  • ania

    Boże jestes wielka Kasiu. Popłakałam sie – mam 2 córeczki jedna ma 4,5 roku a druga 1,5 mca. – zyczę Twojej Ewuni duzo zdrówka a wam wytrwałości w walce z chorobą

Cześć, jestem Ewa.

Przyszłam na świat z ciężkim bagażem... Wykryta u mnie wada mózgu pod postacią drobnozakrętowości
kory mózgowej czyli polymikrogyria, spowodowała, że cierpię na padaczkę lekooporną, wiotkość mięśni, wrodzone zwichnięcia i sztywności stawów. Walka z tym całym bałaganem wymaga wielu godzin wieloprofilowej
rehabilitacji i sprzętu.

Przekaż 1% podatku!

Dane do PIT

Fundacja Dzieciom Zdążyć z Pomocą
KRS 00 00 03 79 04
Z dopiskiem "18940 Ewa Raban"

Darowizna

Bank BPH 15 1060 0076 0000 3310 0018 2615
Z dopiskiem "Darowizna na leczenie i
rehabilitację, 18940 Ewa Raban"

Aukcje Allegro